Archiwum dla kwiecień, 2008

“..nie chcę rodzić naturalnie.. “, czyli słów kilka o cc.

Im bliżej porodu, tym częściej o nim myślę, a do przemyślenia jest dużo: gdzie, jaka położna, jaki lekarz, jak? Jak każdy, kto będzie robił coś po raz pierwszy, boję się okropnie(jak wiadomo pierwszy raz najstraszniejszy).
Od kilku tygodni śledzę w internecie, głownie na forach internetowych i w komentarzach pod artykułami, zainteresowanie przyszłych matek cesarskim cięciem (cc) i krew mnie zalewa! Otóż 30% ciężarnych w Polsce deklaruje, że chce rodzić przez cc, pomimo braku wskazań lekarskich.
Cholera jasna! Czy Wy jesteście, aż takim egoistkami??
Owszem czasem trzeba zrobić cc, ale są to przypadki uzasadnione, takie z którymi nikt nie smie dyskutować, jak np.: zaburzenia tętna płodu (co grozi niedotlenieniem dziecka), rozwijające się zakażenia wewnątrzmaciczne, krwotok spowodowany przedwczesnym oddzieleniem się łożyska lub jego zbyt niskim ułożeniem (tzw. łożysko przodujące),pęknięcie blizny po poprzednim cięciu (lub samo zagrożenie pęknięciem),choroby matki (wady serca, poważne wady wzroku, wysokie ciśnienie grożące atakiem rzucawki, zakażenie dróg rodnych).
Cesarka nie jest korzystna dla dziecka. Gdy przechodzi przez kanał rodny, w jego organizmie wydzielają się hormony stymulujące prawidłowy rozwój płuc. Dziecko dostaje zastrzyk adrenaliny, dzięki czemu ma silniejszy odruch ssania. Jeśli cięcia dokona się za wcześnie, rośnie ryzyko zaburzeń oddychania u dziecka. Ale przecież to nie ważne. I to, że procent umierających noworodków jest pięciokrotnie wyższy niż przy porodzie fizjologicznym. Najważniejsze jest, że mamusia nie może czuć bólu. Ba! Mamusia nie może sie spocić, bo to mamusi nie wypada (makijaż się rozmaże?). A no tak, od razu zrobią mamusi lifting brzucha..I naprawdę mamusie guzik obchodzi, jak będzie czuło się jej, ponoć ukochane i upragnione dziecko, bo przecież od niego ważniejsza jest ona.
Śmiać mi się chce jak myślę o takich “mamuśkach”. Psychologowie twierdzą, że to znak naszych czasów, że kobiety nie wierzą, nie ufają samym sobie, chcą mieć wszystko pod kontrolą i nie zostawiać nic niepewnej naturze. A skoro mają już te 4-9 tys złotych, to czemu nie! A jak nie mają to się zapożyczą, bo w państwowym szpitalu im tego “na życzenie” nie zrobią (choć, nie byłabym taka pewna, to jest przecież Polska).
Cóż, ja osobiście pokroić się nie dam, jak nie będzie trzeba. Co z tego, że moja mama rodziła mnie 17 godzin? Dała radę, więc ja też dam. Może się ugnę i zażyczę sobie znieczulenie zewnątrzoponowe (ZZO), ale z tego, co czytałam nie działa zbyt długo (ponoć do 40 min). Postaram się być dzielna za te.. hmm.. troszkę ponad cztery miesiące. Poza tym (chyba) będę miała przy sobie Karola, a to będzie bardzo dużo.
A teraz czas zacząć szukać szkoły rodzenia i dobrego lekarza w ŁDZ, bo w TM rodzić nie zamierzam…

Komentarze (10) »